Po kanapkowej przygodzie przyszedł czas na kolejne kulinarne wyzwanie w naszej świetlicy – pieczenie ciasta. Już od samego początku było ciekawie: odmierzanie składników, miksowanie, dosypywanie i mieszanie – każdy miał swoje zadanie i każdy czuł się jak prawdziwy cukiernik.
Kiedy ciasto trafiło do piekarnika, w świetlicy zaczął unosić się cudowny, słodki zapach, który zdradzał, że nasze wypieki rosną jak na drożdżach. A potem było najlepsze – oczywiście degustacja! Ciasto smakowało wyśmienicie, może dlatego, że przygotowaliśmy je wspólnie, z zaangażowaniem i świetnym humorem.
W świetlicy nuda nam nie grozi – tu zawsze znajdzie się coś do zrobienia, a szczególnie do upieczenia i… zjedzenia.